Problemy psychologiczne naszych czasów

Wróciłam dziś do jednej z książek słynnego polskiego psychiatry, Antoniego Kępińskiego – „Psychopatologia nerwic” i jak zwykle po kilku latach lektura wzbudziła nowe refleksje. Dziś uderzyło mnie wręcz spostrzeżenie jak znacznie zmieniają się w różnym czasie historycznym problemy, z jakimi ludzie zgłaszają się do terapeuty. Myślę, że zmiany w tym zakresie od lat osiemdziesiątych gdy ukazywały się książki Kępińskiego, można powiedzieć wtedy „kultowe”, są dramatyczne. Profil klienta gabinetów psychologicznych zmienił się zasadniczo. Ludzie zgłaszają się obecnie z innymi problemami i mają inne potrzeby jeśli chodzi o terapię.

Zmierzając do sedna: moim zdaniem (a nie czytałam jeszcze żadnego poważnego opracowania innego autora na ten temat) w ciągu ostatnich dziesięcioleci ludzie mają znacznie częściej dolegliwości psychologiczne związane z ich odbiorem społecznym, relacjami z innymi. Kilkadziesiąt lat temu – jak się wydaje na postawie opisywanych przez ówczesnych praktyków przypadków – osoby zgłaszające się do psychologa czy psychiatry przychodziły z problemami bardziej wewnętrznej, biologicznej natury: różnymi formami nerwic, depresją, ciężkim stresem oraz psychozami. Obecnie większość dolegliwości ma znaczny związek z odbiorem danej osoby przez jej otoczenie i z jej społecznymi relacjami. Lęk społeczny, zaburzenia odżywiania jak anoreksja czy bulimia, czy nawet współczesna depresja mają swoje źródła przede wszystkim w naturze interakcji z innymi ludźmi.

W naszych czasach to, jak odbierają nas inni nabrało szczególnego znaczenia. Wielki wpływ na ten stan rzeczy mają na przykład media społecznościowe, gdzie większość z nas prowadzi swoje – mniej lub bardziej otwarte dla innych ludzi – dzienniki codzienności. Coraz bardziej w związku z tym jesteśmy wystawieni na ocenę i narażeni na porównania z innymi. Wiele osób wpada w wir zamieszczania swoich zdjęć na Instagramie lub innym forum fotograficznym. Skutkuje to niewątpliwie większą koncentracją na dość powierzchownych aspektach życia: wyglądzie, codziennej aktywności, zdawkowych relacjach internetowych. Z jednej strony to upublicznienie naszego życia może być dla niektórych mobilizujące, dawać pozytywną energię i podnosić nastrój, z drugiej – są także konsekwencje negatywne, a wśród nich:
* możliwe odrealnienie relacji z otoczeniem – bardziej liczy się świat wirtualny niż realny;
* następuje rozluźnienie lub utrata prawdziwych więzi z przyjaciółmi czy nawet rodziną;
* czas jakim dysponujemy lokujemy w aktywności internetowej, nie zawsze będącej najlepszą inwestycją z punktu widzenia naszych celów życiowych;
* zaczynamy dokonywać niepotrzebnych porównań z innymi osobami – wiedząc wiele o ich życiu zawodowym i osobistym (nieraz więcej niż chcielibyśmmy wiedzieć) wyciągamy wnioski dotyczące tego jak wypadamy na ich tle.

Media społecznościowe z pewnością pełnią ważną rolę w kształtowaniu samopoczucia i samooceny współczesnych generacji. Bardzo jestem ciekawa zdania innych terapeutów co do tezy o przesunięciu się istotnych problemów psychologicznych ze sfery prywatnej w kierunku społecznej. Myślę jednak, że ta obserwacja jest trafna. To, że istnieje coś w rodzaju trendów w zakresie dolegliwości psychicznych w różnych historycznie czasach jest zresztą dość oczywiste, co potwierdza także na przykład sam Antoni Kępiński wskazując, że zdarzały się trendy, kiedy na przykład ilościowo dominowała jedna forma zaburzeń histerycznych, a nawet określony, pojedynczy ich objaw. Myślę, że analiza uwarunkowań współczesnych trendów w zakresie genezy dolegliwości psychicznych daje terapeucie możliwość spojrzenia na prowadzone procesy terapeutyczne z innej, bardziej ogólnej perspektywy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s